Senator RP

Wystąpienia

oświadczenia komisje
13. posiedzenie Senatu RP - 4 i 5 czerwca 2008 r.

Punkt pierwszy porządku obrad:
stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o opłatach abonamentowych

Senator Władysław Sidorowicz:

Panie Marszałku! Wysoki Senacie!
Myślę, że jako weteran walki o wolność, także słowa, muszę zabrać głos, ponieważ odchodzimy bardzo daleko od przedmiotowego zakresu ustawy, której intencją, wraz z poprawką pana senatora Piesiewicza, jest przecież zwolnienie z daniny części ludzi, tych gorzej uposażonych. Ta poprawka wydaje mi się godna poparcia.
Bardzo się cieszę, że w tym wstępie pana Piotrowicza była próba pokazania rangi takiego wzlotu ponad podziały, aczkolwiek oczywiście pewne doświadczenie nakazuje zadać pytanie, czy to obowiązywało wtedy, gdy w grudniu robiliśmy, że tak powiem, zmianę, której skutki dzisiaj przeżywamy. Dlaczego jednak ten kontekst jest tak ważny? Bo jest kwestia jakości debaty publicznej, która w znacznej mierze zależy od mediów publicznych. Pozwolą państwo, że podam tylko jeden przykład z wczorajszych "Wiadomości", głównego nośnika informacji, przekazu. Informacja o strajku na Poczcie. Pokazani są przywódcy, którzy mówią o oczekiwaniach. Marginalnie potraktowana jest kwestia przyczyn uznawania przez Pocztę tego strajku za nielegalny. Nie przebija się w tym medium informacja, że zarząd Poczty podpisał z kilkudziesięcioma związkami, z większością liczebną związków porozumienie płacowe, nie jest to okazja do powiedzenia, że mamy w tej chwili do czynienia z pewnego rodzaju patologią związków, które licytują się w podkręcaniu roszczeniowości. Krótko mówiąc, to medium niejako wzywa do boju. I teraz zadaję sobie pytanie: czy to jest misja publiczna? Nasze wskaźniki dotyczące obywatelstwa są dramatycznie złe. Jesteśmy na ostatnim miejscu w Europie w zakresie aktywności obywatelskiej, aktywności politycznej. Czy media publiczne sprzyjają debacie? Nie. To jest, proszę państwa, sałata. I dlatego myślę sobie, że naszym obowiązkiem jest właśnie wzniesienie się ponad podziały, próba wyrwania się z tego kręgu i stworzenia wreszcie platformy, która rzeczywiście zachęcałaby ludzi do postrzegania złożoności tego świata, gdzie barwy partyjne nie odciskałyby się tak bardzo na serwisie, zwłaszcza informacyjnym.
Nie podzielam opinii pana senatora Cimoszewicza, że CNN jest akurat tym obiektywnym medium, bo ono jest, że tak powiem, bardzo przechylone w lewo, co w ogóle jest pewną skazą dziennikarskiego świata, i dlatego tym bardziej wymaga to pilnowania.
Ja się spotykam z takimi argumentami z państwa strony, bo przecież rozmawiamy ze sobą na ten temat, że obecny przechył, ta stronniczość telewizji publicznej, ma wyrównywać harce czynione przez telewizje komercyjne zwłaszcza w stosunku do PiS. Szanowni Państwo, to jest zły argument, a to dlatego, że gdzieś powinno być miejsce na spokojną, rzeczową debatę, w której warto pokazywać ten świat jako trochę bardziej złożony, w którym między "tak" a "nie" jest jeszcze pewien obszar na dyskusję, dialog i zrozumienie. Zrozumienie, że skoro dzisiaj popieramy pocztowców w ich roszczeniach o radykalne podwyżki, to oznacza to albo uszczuplenie czegoś w odniesieniu do kogoś innego, albo może nawet zagrożenie tej kury, która znosi nawet te nie najobfitsze jaja.
Dlatego, Szanowni Państwo, rozumiemy wszystkie uwarunkowania polityczne tego procesu. Trudno się nie zgodzić z tym, że robimy ustawę, która obejmuje pewien fragment... Ale skoro najpierw Platformie Obywatelskiej stawiało się zarzuty, że jest partią niewrażliwą na biedę i nieszczęście, to dzisiaj trzeba łykać owoce podziału na Polskę solidarną i Polskę liberalną. Tak że dzisiaj sami, delikatnie mówiąc, Szanowni Państwo z opozycji, dostajecie produkt, na który zapracowaliście. Oto macie ugrupowanie rzekomo liberalne, które chce obowiązek daniny znieść w stosunku do pewnej, powiedzmy sobie, uboższej, części społeczeństwa. Czy to jest Polska liberalna?
I wreszcie ostatni wątek. Szanowni Państwo, jestem głęboko przekonany, że z mediami publicznymi po odzyskaniu suwerenności przez Polskę nigdy nie działo się nic dobrego. I dzisiaj też nie jest dobrze. Pytanie jest teraz takie: w jaki sposób wyprowadzić te media na bezpieczne wody, na których byłyby one głównie miejscem edukacji, dialogu i wspierania czegoś takiego, co zacierałoby dychotomiczne podziały - te podziały, według których w gruncie rzeczy jedni są dobrzy, a drudzy są źli. Ja nie odbieram państwu, to jest opozycji, prawa do tego, byście się czuli patriotami, byście uważali, że interes kraju, racja stanu, to jest rzecz święta. Ale dyskutujmy z szacunkiem także dla tych, którzy dzisiaj trzymają ster! Bo my, mając takie same przesłanki, próbujemy przeprowadzać zmiany w Polsce. Jeśli nie zrozumie się tego, że mamy do czynienia tylko z różnicą technologii, z kładzeniem nacisku na inne aspekty interesu ojczyzny, to wtedy rzeczywiście będzie się uprawniało istnienie takiego uproszczonego świata, w którym tu są zdrajcy, a tu są patrioci. Kłamstwo, kłamstwo i jeszcze raz kłamstwo w demokratycznym kraju. Warto zdjąć z tej dzisiejszej debaty troszkę ciężaru tego rodzaju niemądrych podziałów. Dziękuję.


11. posiedzenie Senatu RP - 7 i 8 maja 2008 r.

Punkt drugi porządku obrad:
stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o państwowym przedsiębiorstwie użyteczności publicznej "Poczta Polska" oraz ustawy - Prawo upadłościowe i naprawcze

Senator Władysław Sidorowicz:
Ale jednocześnie oznacza to wzmacnianie pozycji monopolisty na rynku, który jest chroniony chyba do roku 2011, o ile dobrze pamiętam. Czy przypadkiem ta ustawa nie prolonguje praktyk monopolistycznych? W gruncie rzeczy jakość tych usług jest mierna. Czy tym samym nie utwierdzamy Poczty w przekonaniu, że osłona państwa jest bezwarunkowa?

*******************************

Senator Władysław Sidorowicz:
Poprzednie pytania były próbami wyrażenia obaw o to, co by było, gdyby Poczta miała upaść. Ja natomiast przyglądam się sytuacji, w której dostaję przesyłki pocztowe z obciążnikiem metalowym, dostarczane przez firmę, która jest zdolna do wykonywania usług pocztowych, ale monopolista chroni się przepisami. Po odstaniu pół godziny w kolejce, aby odebrać list polecony, czy po otrzymaniu z dwutygodniowym opóźnieniem przesyłki Wrocław - Wrocław zadaję sobie pytanie, czy w tym przypadku państwa pomoc i taka długa ochrona rynku rzeczywiście służy konsumentom, a przecież Poczta jest jednym z dostawców usług publicznych. Czy państwo przewidują jakieś działania sanacyjne w stosunku do tej ociężałej, co tu dużo gadać, całkowicie niewydolnej instytucji?


Punkt jedenasty porządku obrad:
informacja o wynikach działalności Centralnego Biura Antykorupcyjnego w 2007 roku.

Senator Władysław Sidorowicz:
Mam takie pytanie. Słuchając pana sprawozdania na temat rozwijających się działań CBA, zastanowiłem się, czy ta mnogość podmiotów uprawnionych w państwie do ścigania przestępstw, bo korupcja też jest przestępstwem, nie powoduje paraliżowania się nawzajem? Czy nie jest tak, że każdy z tych organów zaczyna się na siebie oglądać, myśląc "to jest ich robota", tak jak to często bywa, gdy powołuje się nowe komórki w strukturach administracji?

Wicemarszałek Zbigniew Romaszewski:
Proszę bardzo.

Szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariusz Kamiński:
Panie Senatorze, ja odnoszę wrażenie, że jest wręcz przeciwnie i mamy do czynienia z innym, bardzo pozytywnym zjawiskiem takiego dobrego "konkurowania": kto szybciej, kto więcej złapie przestępców w tym zakresie itd. I bardzo dobrze, niech służby konkurują - w dobrym tego słowa znaczeniu - ze sobą, żeby pokazać, że właśnie one są skuteczne, że ta służba jest skuteczna, że ta służba powinna być w większym stopniu przez Wysoką Izbę dowartościowana, chociażby przez środki budżetowe. Tak że nie ma nic złego w takiej dobrej rywalizacji między służbami, bo to naprawdę wychodzi obywatelom na dobre. To jest - w cudzysłowie, oczywiście w dużym cudzysłowie - taki wolny rynek, mimo że prawidła wolnego rynku nie do końca mogą być przełożone na struktury państwowe. Oczywiście, jest dobrze, jeśli się to nie wyradza, ale do tej pory nie było takiej sytuacji, żeby tutaj rzeczywiście miało miejsce jakieś podstawianie nóg, jakaś bardzo niedobra sytuacja na gruncie tej rywalizacji. Oczywiście istnieją odpowiednie procedury, które powodują, że pewne działania są koordynowane, może w niedostatecznym jeszcze stopniu, ale nad tym będziemy pracowali, żeby jak najlepiej skoordynować działania poszczególnych służb. Zresztą tak naprawdę każda z tych służb ma swoją specyfikę. Czym innym zajmuje się CBŚ, czym innym CBA, czym innym ABW, tak że jest ta specyfika. Są też takie pola, które się nakładają i na tych polach w jakimś tam stopniu czasami rywalizujemy, ale jeśli jest to dobre dla obywateli i jeśli się to przekłada na liczbę rozwiązanych spraw, to tym lepiej. Dziękuję.


10. posiedzenie Senatu RP - 23 i 24 kwietnia 2008 r.

Punkt ósmy porządku obrad:
drugie czytanie projektu uchwały w sprawie nadania szczególnego charakteru obchodom jubileuszu 90-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości

Senator Władysław Sidorowicz:
Panie Marszałku! Wysoka Izbo!
Patrząc na historię Polski, trzeba dostrzec też te elementy, które i dzisiaj mogłyby być przykładem dobrych praktyk. Chodzi zwłaszcza o to, co było dobrowolnym zrzeszeniem, o unię Litwy i Polski. Wtedy, w imię współpracy, oba narody zdecydowały się na powierzenie misji władczej stworzonej wtedy wspólnocie. Powstanie każdej wspólnoty wiąże się z rezygnacją z części autonomii, dlatego trochę fałszywie zabrzmiały mi tutaj te fragmenty wystąpienia mojego poprzednika, gdzie mówił o tych euroentuzjastach, którzy nie dostrzegają czegoś, co jest wartością suwerenności czy wartością niepodległości. Nie da się bowiem zrównywać sytuacji, w której jest dyktat i przemoc, z sytuacją, gdy dobrowolnie wchodzimy do jakiegoś związku. Każdy związek pociąga za sobą jakąś rezygnację w imię pewnych wartości.
Postawa defensywna, postawa, w której kładziemy nacisk na zagrożenia, jest dla mnie przykładem pewnego kompleksu niższości wobec otoczenia. A niby dlaczego te wartości, które reprezentujemy: rodzina, wiara, przywiązanie do kultury, miałyby przegrywać w tym związku, który wybraliśmy, który naród wybrał w referendum, i w którym możemy realizować swoje cele? Czy Polska na przestrzeni swoich dziejów miała kiedykolwiek bezpieczniejsze granice niż teraz? Czy to, że możemy się poruszać po Europie, że nie jesteśmy obywatelami drugiej kategorii, nie jest też okazją do tego, żeby z okazji dziewięćdziesięciolecia powiedzieć tak, jak mówił przywoływany tutaj Jan Paweł II w motcie pielgrzymki, do której pan się odwoływał: "Bogu dziękujcie, ducha nie gaście". Siłą tej wspólnoty, naszej wspólnoty, nie jest kompleksowy zaścianek i obrona okopów świętej Trójcy, bo nikt nas nie atakuje. Musimy wygrać siłą wartości, które reprezentujemy.
Pamiętam historyczne wystąpienie Ojca Świętego w naszym parlamencie. I nie da się pominąć tego, iż On widział nas w Europie i chciał, żebyśmy tam byli. I dlatego dzisiaj, gdy omawiamy jednak pewną rocznicową rezolucję, pomińmy te rzeczy, które są wątpliwe, delikatnie mówiąc, w omawianiu tej sytuacji. Dziękuję za uwagę. (Oklaski)


6. posiedzenie Senatu RP - 5 i 6 marca 2008 r.

Punkt drugi porządku obrad:
stanowisko Senatu w sprawie ustawy o ratyfikacji Umowy między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Republiki Chile o współpracy i wzajemnej pomocy w sprawach celnych, podpisanej w Brukseli dnia 28 czerwca 2007 r.

Sprawozdanie Komisji Spraw Zagranicznych
senator sprawozdawca Władysław Sidorowicz

Przystępujemy do rozpatrzenia punktu drugiego porządku obrad: stanowisko Senatu w sprawie ustawy o ratyfikacji Umowy między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Rządem Republiki Chile o współpracy i wzajemnej pomocy w sprawach celnych, podpisanej w Brukseli 28 czerwca 2007 r.
Przypominam, że rozpatrywana ustawa została uchwalona przez Sejm na ósmym posiedzeniu w dniu 7 lutego 2008 r., a dzień później przekazana została do Senatu. Marszałek Senatu 12 lutego, zgodnie z art. 68 ust. 1 Regulaminu Senatu, skierował ją do Komisji Spraw Zagranicznych oraz do Komisji Gospodarki Narodowej. Komisje po rozpatrzeniu ustawy przygotowały swoje sprawozdania w tej sprawie.
Przypominam ponadto, że tekst ustawy zawarty jest w druku nr 66. Sprawozdania komisji znajdą państwo senatorowie w drukach nr 66A i nr 66B.
Proszę sprawozdawcę Komisji Spraw Zagranicznych, pana senatora Władysława Sidorowicza, o zabranie głosu i przedstawienie sprawozdania komisji w sprawie rozpatrywanej ustawy.
Jako drugi wystąpi pan senator Eryk Smulewicz, sprawozdawca Komisji Gospodarki Narodowej.
Proszę uprzejmie.

Senator Władysław Sidorowicz:
Pani Marszałek! Wysoka Izbo!
Komisja Spraw Zagranicznych rozpatrzyła na posiedzeniu projekt wymienionej ustawy w obecności wiceministra spraw zagranicznych i rekomenduje jej przyjęcie bez poprawek.
Jako uzasadnienie potrzeby podpisania ratyfikacji tej umowy wskazuje się na rosnące obroty pomiędzy Chile a Polską i konieczność pomocy w wyłapywaniu patologicznych zjawisk, które mogą towarzyszyć obrotom gospodarczym.
Umowa ta była negocjowana długo, od 2002 r., i ostatecznie została podpisana 28 czerwca 2007 r. w Brukseli.
Umowa przewiduje: wymianę informacji pomiędzy organami celnymi obu państw, służącą zapewnieniu prawidłowego wymiaru poboru ceł i innych opłat pobieranych przez organy celne; współpracę w zakresie stosowania zakazów i ograniczeń przywozowych i wywozowych; dostarczanie poświadczonych kopii dokumentów, upoważnianie przez organ celny do występowania w charakterze eksperta lub świadka.
Będzie to pierwsza dwustronna umowa w sprawach celnych między naszym rządem a Republiką Chile. W związku z tym, że nie pociąga ona za sobą kosztów finansowych, senacka Komisja Spraw Zagranicznych jednogłośnie rekomenduje przyjęcie projektu uchwały bez poprawek. Dziękuję bardzo.

Punkt czwarty porządku obrad:
stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o ustanowieniu programu wieloletniego "Narodowy program zwalczania chorób nowotworowych"

Senator Władysław Sidorowicz:

Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo!
Najkrócej o tej noweli można powiedzieć w ten sposób, że ona stwarza podstawy do legalnego wykorzystania pełnej puli środków, jakie są preliminowane na program dotyczący nowotworów. Usztywnienie, które było, przewidujące wydanie określonej kwoty, 20% na profilaktykę, powodowało, że część środków była niewykorzystywana i zapisywano je jako środki niewygasające. To jednak zubożało pulę tego, co wykorzystywano na programy zwalczania raka. A gdzie tu jesteśmy? Jesteśmy jeszcze dosyć daleko. Środki, jakie przeznaczamy na zwalczanie czegoś, co jest epidemią cywilizacyjną, są stosunkowo niewielkie. Jedne z najniższych w Europie. Czy wygrywamy z tym rakiem? Mam wątpliwości. Ciągle jednak prognoza przeżycia w Polsce jest zdecydowanie gorsza i dużo jeszcze musi się zmienić.
Wczoraj były w gruncie rzeczy dwa posiedzenia komisji poświęcone tej sprawie. Na jednym zajmowano się nowelą tej ustawy, a na drugim była próba uzyskania opinii na temat jakości realizowanego narodowego programu zwalczania raka, dlatego że stanowisko onkologów nie jest wcale takie jednoznaczne. Podnosi się zwłaszcza kwestię słabości onkologii klinicznej, w gruncie rzeczy braków w kształceniu studentów i już w tej chwili ograniczeń w stosowaniu terapii związanych z brakiem kadr. Profesor Maciejewski, jeden z naszych znakomitych specjalistów z Gliwic, powiedział, że braki ocenia na 80%. Wobec tego jest pytanie o to, czy w tym programie idziemy we właściwą stronę. Ale doszło dzisiaj do bardzo ciekawej rozmowy, z której, jak sądzę, pan minister wyciągnie wniosek, że jednak musimy coś zrobić, aby zwiększyć liczbę onkologów, więc być może łatwiej będzie o lepsze efekty.
Jeśli chodzi o promocję i profilaktykę, to w państwa wypowiedziach przejawia się ogromna troska o to, by celniej, lepiej trafiać do ludzi. Ale w promocji i w profilaktyce zasadniczym elementem jest dotarcie do środowisk wysokiego ryzyka, a środowiska wysokiego ryzyka to są bezrobotni, ludzie o niższym wykształceniu, ludzie, którzy już z natury rzeczy są bardziej chorzy. Oni zdecydowanie gorzej reagują na te działania, w ramach których zapraszamy, próbujemy do nich dotrzeć. To jest jedno z wyzwań w polityce zdrowotnej: jakimi technologiami polepszać statystyki. I to jest przed nami. Nie mamy w Polsce tej kwestii rozstrzygniętej.
Ciesząc się z tego, że mamy ten program i że ta nowela nie odbiera środków, tylko uelastycznia sposób ich wykorzystania, musimy wiedzieć, w którym miejscu jesteśmy. Warto jednak poprzeć zmianę tej ustawy. Dziękuję za uwagę.


5. posiedzenie Senatu RP w dniach 6 i 7 lutego 2008 r.

Punkt trzeci porządku obrad:
stanowisko Senatu w sprawie ustawy o zmianie ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty

Senator Władysław Sidorowicz:

Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo!

Zostałem niejako wywołany do głosu wystąpieniem pana wiceprze- wodniczącego senackiej Komisji Zdrowia Stanisława Karczewskiego. W gruncie rzeczy mówił on o rzeczach, które, że tak powiem, luźno wiążą się z tematem rozważanej dzisiaj ustawy.

Chcę tylko powiedzieć, że sytuacja w ochronie zdrowia, w służbie zdrowia powstawała przez wiele lat i nie chciałbym tu dyskredytować osiągnięć gabinetów tych ministrów, którzy rządzili wcześniej. Zresztą sam też przez jakiś czas byłem odpowiedzialny za ten resort i dlatego chcę powiedzieć, że ta logika rewolucyjnej zmiany nie jest czymś, co rozwiąże problemy służby zdrowia.

Chciałbym też powiedzieć, że w oczekiwaniu na działania w ochronie zdrowia trzeba dostrzec, iż jest ona częścią polityki społecznej i że w gruncie rzeczy to, co się w tej chwili dzieje, a co jest postrzegane jako pewien konflikt w ochronie zdrowia, jest niczym innym jak tylko pewną walką o pozycję tej sfery w strukturze polityki społecznej państwa. I ona nie jest jeszcze rozstrzygnięta, bo toczy się dialog, który został nazwany "białym szczytem". Jednakże jest to zaledwie część tego, co dzisiejsza opozycja skwapliwie i chętnie nazywa oczekiwaniem cudu - nawiązując do cudu irlandzkiego. A przecież ten cud irlandzki to był proces społeczny, to był proces zgody, to była wieloletnia ciężka praca Irlandczyków nad przebudową swojego państwa i dlatego efekt jest cudem. Tutaj natomiast opozycja próbuje nam powiedzieć, że ten termin "cud" oznaczał, że po naszym dojściu do władzy wszystkie problemy zostaną natychmiast rozwiązane. Tego z pewnością nie obiecywaliśmy. I z pewnością rozumiemy też, czym jest proces budowania porozumienia.

Być może jest to pierwszy krok w kierunku szerszego otwarcia się na wspólne zastanowienie się nad naprawą Rzeczypospolitej, jednak do tego potrzebna jest oczywiście pewna wola, dobra wola wszystkich stron. I dlatego dzisiaj, gdy patrzę na przykład na kwestię tej poprawki, o której mówił pan senator: 70, 90 czy 100%... Jest to znowu kwestia - wrócę do pewnego terminu - zaufania. Jeżeli rząd, korygując to, co miało być dorobkiem poprzedniej formacji, wprowadza pewne dolne klauzule zabezpieczające na miarę ryzyka i pewnego liczenia, mówi: nie mniej niż 70%, ale daje 86%, a już wiemy, że będzie chciał dać więcej, to jest to już kwestia tylko i wyłącznie przepychania się jak w Mickiewiczowskiej bajce: strzyżono, golono, bo przecież czyny są ważniejsze niż zapisane deklaracje.

Dlatego twierdzę, że dzisiaj naprawdę potrzebne jest nam popatrzenie na sferę służby zdrowia, sferę ochrony zdrowia jako na pierwszy fragment puzzli, które musimy ułożyć w państwie, puzzli, którymi jest pewne porozumienie będące niezbędnym warunkiem stworzenia kilkuletniego okresu stabilnego rozwoju. To dopiero może doprowadzić nas do czegoś, o czym chyba wszyscy marzymy: do tego, żeby powtórzyła się sytuacja, w której Polska korzysta z tej wyjątkowej koniunktury, jaką niesie dla nas przystąpienie do Unii i otwarcie, które zawsze było jednak przedmiotem i dyskursu, i pewnych ostrych sporów politycznych.

Stąd prośba o to, żeby troszeczkę zrozumieć kontekst tej sprawy, o której dzisiaj rozmawiamy. Dziękuję za uwagę. (oklaski)


Punkt dwudziesty trzeci porządku obrad:

drugie czytanie projektu uchwały w sprawie ogłoszenia roku 2008 Rokiem Andrzeja i Olgi Małkowskich

Senator Władysław Sidorowicz:

Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowni Goście!

Pan senator Wiatr i pan senator Massalski przybliżyli nam tę postać. Ja chciałbym powiedzieć o dwóch aspektach tej sprawy, przede wszystkim o tym historycznym: dla mojego pokolenia Szare Szeregi kształtowane przez Małkowskich, przez duch harcerstwa tej II Rzeczypospolitej stanowiły taki, powiedzmy, punkt wspierania kręgosłupa w trudnych czasach zmagania się z PRL. Nie taję: zawsze miałem takie poczucie, że moje pokolenie płaci zdecydowanie mniejszą cenę za wierność pewnym ideałom niż pokolenie nas poprzedzające, to pokolenie powstańcze. Myślę, że dla wielu z nas tu obecnych takie książki jak "Kamienie na szaniec" Kamińskiego, "Zośka i Parasol" czy pamiętniki z powstania warszawskiego pozwalały skromniej odmierzać koszty własnego oporu.

Ja, co do takiego już aktywnego związku z harcerstwem, byłem wtedy jedenastoletnim chłopakiem, pamiętam 1956 r., kiedy próbowano odbudować to harcerstwo, już w jakiejś mierze niezależne. Muszę powiedzieć, że ten duch Października '56 w harcerstwie trwał. Ale tak naprawdę zetknąłem się z tym harcerstwem, gdy jako delegat na pierwszy zjazd "Solidarności" spotkałem właśnie ludzi z kręgu Małkowskiego. I wtedy lepiej zapoznałem się z historią tej postaci. W okresie podziemia prowadziliśmy współpracę z kręgami Małkowskiego, to oni tworzyli warty w okresie pielgrzymek papieskich. I cieszyłem się, że są z nami tacy ludzie, którzy przenoszą ducha niepodległości.

Dzisiaj przyjmowana przez nas uchwała być może jakoś ułatwi tworzenie wzorców wychowawcy dla tego pokolenia, które przejmuje po nas pałeczkę, No, mamy już niejako wschodzącą odpowiedzialność za losy kraju. Miejmy jednak świadomość, że dzieje się to wszystko w szalenie trudnej sytuacji. W badaniach socjologicznych aktywność Polaków jest na przedostatnim albo ostatnim miejscu w Europie. Ci wychowawcy z kręgów harcerskich napotykają wobec tego na znacznie trudniejsze warunki inicjowania aktywności obywatelskiej, tak potrzebnej do tego, by sprawy Rzeczypospolitej, sprawy dobra wspólnego miały godziwą i dobrą reprezentację. Bardzo bym chciał, żeby ta uchwała pomogła w szukaniu żywego sposobu integrowania młodych ludzi wokół spraw dobra wspólnego, wokół sprawy wolontariatu, aktywności sektora obywatelskiego, jakości naszej demokracji. To sytuacja w znacznej mierze zależna od tego, na ile tak świetlane postacie jak Małkowscy, jak ich wychowankowie, Szare Szeregi, potrafią zapłodnić dzisiejsze pokolenie wiarą w to, że warto się angażować w sprawy dobra wspólnego, w sprawy ojczyzny. Oby ta uchwała nam w tym pomogła. Dziękuję. (oklaski)


4. posiedzenie Senatu RP w dniach 15 i 16 stycznia 2008 r.

Punkt pierwszy porządku obrad:
stanowisko Senatu w sprawie ustawy budżetowej na rok 2008

Senator Władysław Sidorowicz:

Mam pytanie do pana senatora sprawozdawcy. Czy w pana opinii te szczegółowe kwestie, które tutaj są poruszane, to jest związane z konsultacjami, z ministrami, z dyrektorami poszczególnych agencji, dotyczą Komisji Gospodarki Narodowej, czy jednak komisji resortowych, które przygotowują sprawozdania dla komisji gospodarki? Czy, krótko mówiąc, w tym momencie nie sięgamy pytaniami nazbyt głęboko w strukturę budżetu?

Wicemarszałek Zbigniew Romaszewski:

Proszę bardzo.

Senator Kazimierz Kleina:

Ja kilkakrotnie wskazałem, że chcę informować państwa senatorów tylko o tych sprawach, które były przedmiotem dyskusji na posiedzeniu Komisji Gospodarki Narodowej. Ale pytania wychodzą trochę poza tę dyskusję, która odbyła się w Komisji Gospodarki Narodowej. Oczywiście wiele z tych pytań jest bardzo szczegółowymi pytaniami, które powinny być skierowane, nawet na piśmie, do poszczególnych ministrów. Na posiedzeniu Komisji Gospodarki Narodowej rząd reprezentował minister finansów i on był, że tak powiem, główną osobą, z którą Komisja Gospodarki Narodowej konsultowała różne sprawy związane ze zmianami w budżecie.

(Wicemarszałek Zbigniew Romaszewski: Minister finansów?)

Minister finansów, ponieważ minister finansów został wyznaczony do reprezentowania rządu w tych sprawach, o których tutaj mówimy. Komisja Gospodarki Narodowej, jeśli chodzi o te części, które są jej właściwe, miała możliwość wysłuchania także innych ministrów, a więc na przykład ministra gospodarki, ministra infrastruktury, ministra właściwego do spraw gospodarki morskiej i innych. To jeśli chodzi o te części, które są właściwe tylko i wyłącznie dla Komisji Gospodarki Narodowej. Poszczególne komisje miały możliwość rozmów, kontaktów, uzgodnień z ministrami właściwymi dla nich, a więc na przykład komisja kultury - z ministrem kultury, tak samo komisje rolnictwa, zdrowia itd.

************************************************************************

Senator Władysław Sidorowicz:

Pani Marszałek! Pani Minister!

Mam pytanie. Dzisiaj oczywiście omawiamy sprawy dotyczące budżetu państwa, a nie Narodowego Funduszu Zdrowia. Stąd wrócę do pytań, które budziły troskę członków Komisji Zdrowia.

Czy rzeczywiście uda się zwiększyć dotacje na Lotnicze Pogotowie Ratunkowe? Tam brakowało 10 milionów zł.

Czy uda się sfinansować leczenie antyretrowirusowe? Tu brakowało około 10 milionów zł.

Czy uda się zwiększyć o 25 milionów zł środki na szczepienia? Tyle mniej więcej szacowano, że brakuje.

I wreszcie, czy uda się zapewnić zwiększenie środków na zatrudnienie rezydentów? I czy jest zgoda Ministerstwa Finansów na dokonywanie operacji w tym obszarze, co zwiększyłoby bezpieczeństwo w części, która dotyczy środków wydawanych przez budżet państwa?

Wicemarszałek Krystyna Bochenek:

Proszę panią minister o odpowiedź na te kilka pytań.

Sekretarz Stanu w Ministerstwie Finansów Elżbieta Suchocka-Roguska:

Pani Marszałek! Szanowni Państwo!

Oczywiście, jeżeli będą środki w rezerwach celowych, które można będzie przeznaczyć. Ja już mówiłam wcześniej, że jeżeli chodzi o szczepienia, to, naszym zdaniem, takie środki się znajdą. Chciałabym poinformować, że rezerwa w poz. 21, która jest przeznaczona na finansowanie składki na ubezpieczenie zdrowotne jako uzupełnienie środków będących w budżetach dysponentów i która aktualnie wynosi 493 miliony zł, naszym zdaniem, będzie źródłem finansowania tego rodzaju wydatków, dlatego że już w roku 2007 obserwowaliśmy blokady wydatków dokonywane przez wojewodów w przypadku wydatków związanych z opłacaniem składki na ubezpieczenie zdrowotne za osoby bezrobotne. Wydatki, które były planowane w budżetach wojewodów na ten cel w roku 2007, okazały się zbyt duże. Istnieje praktycznie prawie stuprocentowa pewność, że w tych województwach, gdzie w roku 2007 było zbyt dużo środków - a to się ujawnia w praktyce w końcowych miesiącach IV kwartału, czyli wtedy kiedy budżet już jest w parlamencie - również w roku 2008 wystąpią takie oszczędności. Chciałabym także zapewnić pana senatora, że na pewno nie będziemy tych środków wykorzystywać na inne cele, a jedynie te, które są związane ze służbą zdrowia. A więc na pewno na cele, które pan senator zgłosił, jeżeli pojawią się możliwości. Kwestia 50 milionów zł, bo mniej więcej na tyle można to szacować, przy rezerwie prawie 500 milionów zł wydaje się bardzo prawdopodobna.

*******************************************************************

Senator Władysław Sidorowicz:

Pani Marszałek! Wysoki Senacie!

Dzisiejsza dyskusja o budżecie jest oczywiście limitowana warunkami, jakie ma Senat. Mamy niejako nałożony pewien gorset i dlatego musimy działać w określonych ramach.

W wystąpieniu pana ministra finansów znalazło się sześć priorytetów, wśród których dla polityki społecznej szalenie ważny jest priorytet trzeci, a mianowicie wzrost wydatków rozwojowych, zwłaszcza pomoc w powrocie na rynek pracy osobom w wieku pięćdziesięciu i więcej lat.

Pan minister finansów zdaje sobie też sprawę z tego, że ogromnym problemem dla gospodarki, dla sytuacji naszego budżetu jest niski wskaźnik zatrudnienia w Polsce, który wynosi 54% przy przeciętnej unijnej 64%. Co to oznacza? Oznacza to, że znaczna część populacji w wieku produkcyjnym po prostu ciągle jest poza tymi obszarami, które generują przychody.

Proszę państwa, kwestią zasadniczą dla rozważań budżetowych jest kwestia koncepcji zrównoważonego rozwoju. Każdy deficyt budżetowy oznacza bowiem zaciąganie długu na konto naszych następców. We wskaźnikach rozwoju generowanych przez agencje ONZ przestrzega się, proszę państwa, przed zużywaniem zasobów przez generację żyjącą na poczet generacji, które po nas nastąpią. I dlatego koncepcja, zgodnie z którą ciągle mamy wysoki deficyt budżetowy, jest koncepcją szalenie ryzykowną. Dlatego też dążenie, strategiczny cel, jakim jest ograniczanie, redukcja zadłużenia, jest ważnym wywiązywaniem się ze zobowiązań wobec naszych następców, kształtowaniem uczciwej relacji. Dlatego również, wiecie państwo, tak ciężko pracować nad budżetem, który ciągle jest, że tak powiem, jak za krótka, przeciągana kołdra.

W kwestii priorytetu, o którym mówił pan minister, priorytetu dotyczącego zwiększania zatrudnienia mamy do czynienia z ogromnymi i trudnymi problemami społecznymi. Należy do nich między innymi szalenie niska zatrudnialność osób niepełnosprawnych, dzisiaj wykluczonych z rynku pracy. Polskie niecałe 20% źle koresponduje na przykład ze wskaźnikami brytyjskimi - dzisiaj prawie 50% osób niepełnosprawnych w Wielkiej Brytanii pracuje, dlatego ich wskaźnik zatrudnienia wynosi 75%. A wiecie państwo, jakie oni mają plany? Chcą do roku 2011 przywrócić na rynek pracy jeszcze półtora miliona osób niepełnosprawnych, ponieważ doszli do przekonania, że zasadniczym elementem przeciwdziałania wykluczeniu społecznemu jest uczestnictwo w tym rynku. Cieszę się, że wśród priorytetów, o których tutaj mówimy, znajduje się kwestia zwiększania zatrudnienia, bo to oznacza też podjęcie tego szalenie trudnego problemu, jakim jest los osób niepełnosprawnych, ich ciągła dyskryminacja w naszym systemie. Czy zatem ten budżet jest już jakimś światełkiem, jeśli chodzi o realizację tych zadań? No tak, jest, w tym sensie, że próbuje zredukować o 1,5 miliarda zł poziom deficytu budżetowego zaplanowanego na przyszły rok.

Odniosę się teraz do tego, co dzisiaj jest przedmiotem sensu stricto naszej narady, czyli do planowanego budżetu na ochronę zdrowia. Chcę powiedzieć, że w stosunku do przedłożenia rządu PiS nastąpiło zmniejszenie wydatków o 61 milionów zł. Trzeba jednak powiedzieć, że nie jest to jakaś drastyczna obniżka, która mogłaby w sposób znaczący zaważyć na jakości usług proponowanych w ramach tego budżetu dotyczącego ochrony zdrowia. Przyjrzałem się starannie, gdzie następują cięcia czy też ograniczenia - trudno to nazwać. Otóż jedno z nich dotyczy wieloletniego Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych. Ale chcę zwrócić uwagę, proszę państwa, że w tej kwestii rada funkcjonująca przy ministrze pozytywnie zaopiniowała skalę tego cięcia, skalę ograniczeń. A jeśli idzie o drugi, zasadniczy punkt, czyli zmniejszenie środków na zakup helikopterów, to i tak nie ma szans na to, by kwota pierwotnie planowana mogła zostać w tym roku wydana. Bezpiecznie zatem, nie ryzykując tego, że helikoptery do Polski nie dotrą, można było przystąpić do zmniejszenia środków w tej puli.

Pani senator Fetlińska chciałaby, żeby 40 milionów zł poszło na programy związane z przetwarzaniem krwi w Polsce. To prawda, że ministerstwo przewidziało w tej części tylko 15 milionów zł, dyskutowano już nad koncepcją autopoprawki. Ale, wiecie państwo, obawiam się, że więcej na razie nie uda się zrobić. Chcę jedynie mieć pewność, że rząd jest świadomy tego, iż w pewnych działach konieczne są przesunięcia. O te przesunięcia bardzo się zresztą martwiliśmy w trakcie prac w naszej, senackiej Komisji Zdrowia. Znaleziono środki na Lotnicze Pogotowie Ratunkowe. Znaleziono środki na programy związane z pracą nad krwią. Znaleziono środki na leczenie antyretrowirusowe i na zakup szczepionek - ten program też przecież był zagrożony. Znaleziono także środki na zwiększenie o tysiąc liczby rezydentur. A więc można by powiedzieć tak: ten budżet nie jest budżetem marzeń, ale tendencje, które się w nim pojawiły, wymagają poparcia. Dlatego nie będę zgłaszał poprawek.

A tak w ogóle to zasadniczym elementem w dyskusji o sytuacji w ochronie zdrowia nie jest nasz budżet, ale budżet Narodowego Funduszu Zdrowia, i nad tym przyjdzie nam jeszcze ciężko popracować. Dziękuję państwu za uwagę. (oklaski)


1. posiedzenie Senatu 5, 6, 9 i 10 listopada 2007 r.

Proszę senatora Michała Okłę o zabranie głosu i przedstawienie kandydatury senatora Władysława Sidorowicza na przewodniczącego Komisji Zdrowia.

Senator Michał Okła:

Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

Z nieukrywaną satysfakcją chciałbym przedstawić kandydaturę pana Władysława Sidorowicza na przewodniczącego Komisji Zdrowia.

Pan Władysław Sidorowicz urodził się we wrześniu 1945 r. w Wilnie. W latach 1963-1968 studiował na Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej we Wrocławiu. Za udział w wydarzeniach marcowych został aresztowany, był represjonowany, został wydalony z uczelni i dopiero w 1971 r. ukończył Akademię Medyczną w Łodzi. Następnie uzyskał specjalizacje z psychiatrii pierwszego i drugiego stopnia. Z przyczyn politycznych został odsunięty od pracy w Akademii Medycznej we Wrocławiu. W latach 1978-1981 był kierownikiem Poradni Zdrowia Psychicznego i ordynatorem Oddziału Dziennego Psychiatrycznego. Należał do NSZZ "Solidarność" od 1980 r. był przewodniczącym Regionalnej Komisji Koordynacyjnej Pracowników Służby Zdrowia. Internowany od momentu wprowadzenia stanu wojennego do czerwca 1982 r. Członek Rady Politycznej Solidarności Walczącej, uczestnik obrad Okrągłego Stołu, minister zdrowia w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego. Współtworzył również izby lekarskie. Pracował jako lekarz miejski oraz pełnił funkcje dyrektora Wydziału Zdrowia Urzędu Miejskiego we Wrocławiu i dyrektora Departamentu Spraw Społecznych w tymże urzędzie. Radny Sejmiku Województwa Dolnośląskiego pierwszej i drugiej kadencji. W Senacie szóstej kadencji był przewodniczącym Komisji Zdrowia. Żonaty, ma sześcioro dzieci.

Jak państwo widzicie, życiorys i przebieg pracy zawodowej senatora Władysława Sidorowicza w pełni upoważniają mnie do złożenia tej rekomendacji wraz z prośbą do państwa o pozytywne przegłosowanie tej kandydatury. Dziękuję bardzo.



























design&code: jacuso ©2006